NADANIE IMIENIA SZKOLE


    Po przejściu wszystkich oficjalnych procedur, 30 kwietnia 2002 nasze gimnazjum otrzymało imię

KSIĘDZA JANA TWARDOWSKIEGO

    Rozpoczęliśmy przygotowania do uroczystości szkolnych, które zaplanowaliśmy na 30.09 - 01.10.2002 rok. Na uroczystość zaprosiliśmy wielu gości, a przede wszystkim Naszego Patrona ks. Jana Twardowskiego. Prace ruszyły pełna parą. 30.09.2002 planowaliśmy spotkanie z "13", w Teatrze Polskim, w Bielsku - Białej. Uczniowie z trupy teatralnej Pana Dropsa przygotowali spektakl na podstawie tekstów ks. Jana Twardowskiego, przygotowano też prezentacje multimedialną związaną z twórczością księdza, a uroczystość miał uświetnić koncert Jana Kohuta i kapeli góralskiej Holajniacy.


Słowo wygłoszone przez
dr Aleksandrę Iwanowską
edytorkę twórczości ks. Jana Twardowskiego,
na uroczystości nadania imienia
Księdza Jana Twardowskiego
Gimnazjum Nr 13
w Bielsku-Białej - 30 września 2002 roku


Szanowni Państwo, Drodzy Uczniowie!

    Kilka tylko osób z całej społeczności szkolnej poznało wybranego przez Was Patrona osobiście. Jednak Ksiądz - Wasz opiekuńczy Duch Szkoły - mówi do Was stale poprzez książki, jakie trafiają do Waszych Rąk (dziś także jest możliwość zakupu wielu tytułów - zapraszamy!).
    Ksiądz Twardowski całą swoją twórczością stara się zbliżać ludzi do Boga, pomaga przy tym stawiać sobie takie pytania, które - jak sam mówi - "mają odnowić naszego ducha, bo ten duch czasem drzemie i ziewa jak babcia na wiosnę". Proponują pracę nad sobą i "nie pozwalają duszy być na urlopie". Mają pomóc w szukaniu znaków Bożych w codzienności, patrzeniu na to, co trudne i niezrozumiałe oczyma wiary, by odkryć sens życia i zrozumieć, że wiara jest źródłem spojrzenia na wszystko od strony dobra i miłości. Szuka przy tym słów, które przybliżają do Boga, słów takich jak "Ojciec", a nie oddają, jak "Bóg - władca nieba i ziemi". Uczy kochać Boga i nie straszyć się powiedzeniem: "Bój się Boga!", ale stale mieć świadomość Jego obecności, jako Ojca i Przyjaciela.
    Ksiądz" ze względu na swój wiek i stan zdrowia - nie mógł niestety dzisiaj przyjechać poza tym, jak wiemy, przeszedł ostatnio chorobę zakończoną pobytem w szpitalu.
    Trzeba przyznać, że sytuacja ta nie pozbawiła Waszego Patrona dowcipu, który nie tylko zjednuje sobie przyjaciół poprzez wiersze, ale i niepowtarzalne poczucie humoru. Już od dawna ksiądz patrzy na siebie krytycznie, co zwykle kwituje: "Jestem staruszkiem otoczonym pleśnią i grzybami". Kiedy niedawno szkolna wycieczka z południa Polski zwiedzała Warszawę, uczestnicy odwiedzili Księdza, o czym z rozbawieniem opowiadał:
    - Znalazłem się na trasie zabytków!
    Świadom swego wieku i jego praw, ostatnio coraz częściej na troskliwe pytania: "Jak się ksiądz czuje?", odpowiada: "Mówią, że dobrze" lub "Czuję się lepiej niż jutro". Na pytanie: "Jak się księdzu żyje?", pada odpowiedź: "Żyję z przyzwyczajenia".
    Kilka razy odwiedzałam Księdza w szpitalu i z każdej wizyty wychodziłam wzbogacona o anegdotę. Kiedy leżałem na Intensywnej Terapii - opowiadał pacjent - ktoś mnie zapytał:
    - Czy ksiądz dobrze spał?
    Przypomniała mi się czyjaś autentyczna odpowiedź:
    - Oka nie zmrużyłem! Zamówiona na noc pielęgniarka tak chrapała, ze nie mogłem usnąć!
    Któregoś razu na moje troskliwe pytanie o samopoczucie, ksiądz odpowiedział natychmiast:
    - Jak człowiek obudzi się i nic go nie boli, to znaczy, że umarł.
    Któreś moje odwiedziny w szpitalu pacjent rozpoczął od słów (mrużąc przy tym filuternie oko):
    - Heroicznie umieram!
    Bogu dzięki tak się jednak nie dzieje, a na dowód tego podyktował mi ksiądz kilka słów do całej szkolnej społeczności, które mam zaszczyt przeczytać:


Moi Drodzy, Wierni Przyjaciele!

(dawnej mówiono: wierni przyjaciele, tak jak w dwój duch w jednym ciele) zwykle patron jest czcigodnym nieboszczykiem, jak na przykład Mikołaj Kopernik, Tadeusz Kościuszko, Emilia Plater.


    Ksiądz nie byłby sobą, gdyby dyktowanie obyło się bez tak zwanych wtrąceń na marginesie. Tym razem serię anegdot wywołało wypowiedziane przed chwilą słowo "nieboszczyk". Ciekawe - zamyślił się Ksiądz - dlaczego nie mówi się "piekłoszczyk", ale "nieboszczyk"?
    Uczniowie zadali Księdzu pytanie, czy uważa, że piekło jest puste? Może w samym tym wyrazie kryje się odpowiedź...
    Ksiądz wie, że dzisiejsza szkolna uroczystość odbywa się w teatrze. Prosiłby w związku z tym koniecznie powiedzieć swoje wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to jako uczeń był w zespole teatralnym.
    Grałem kiedyś nieboszczyka - wspomina - i ... niechcący, niespodziewanie kichnąłem! Z sali ktoś nieboszczykowi powiedział: Na zdrowie!
    Nie koniec na tym wspomnień na marginesie uwag na temat słowa "nieboszczyk". Zanim wrócił Ksiądz do dyktowania dalszej części słowa do wszystkich, stwierdził: Jak to sztuka uśmiechnąć się pogrzebie! Prowadziłem kiedyś pogrzeb i ze współczuciem powiedziałem: Oto stoi tu wdowa, która ma sześćdziesiąt pięć lat! - Przepraszam bardzo: pięćdziesiąt cztery - poprawiła przytomnie.
    Wróćmy do przerwanego wątku.
 

    Człapię się jeszcze po świecie, to znaczy: żyję. Mówi się, że jak się człowiek obudzi rano i coś go boli - znaczy żyje. Muszę się pochwalić, że i mnie - na szczęście strzyka w kościach, co znaczy, że jeszcze żyję.
    Byłem kiedyś na zebraniu, na którym stale mówiono o patronie, ale kiedy zapytano, kim jest patron - nikt nie wiedział. Przedstawiam się, więc:

Chcą się dowiedzieć czegoś więcej o mnie
pisma pobożne dostojne
A więc:
mam dwie ręce lewą i prawą
dwie nogi kulawe
wariatki, co poszły na wojnę
a poza tym
pod koniec wieku
wiersze spokojne

(plotki)

    Chociaż człowiek na starość straszy ludzi swoim wyglądem, chociaż stawiam nogę jak mogę, jak najszybciej i pomału - od zawału do zawału, to jednak chciałbym naprawdę być pogodny. Mam to szczęście, że wybraliście mnie na patrona. Każdy z Was ma, więc nie tylko swojego patrona: Zosia - świętą Zofię, Nepomucen - świętego Jana Nepomucena, Staszek - świętego Stanisława, na dodatek macie teraz i mnie. Być patronem młodych, to stale się odmładzać. Dzięki Warn ubyło mi całe siedemdziesiąt pięć lat!
    Patron jest podobny do ducha szkoły. Choć nie osobiście, ale przychodzę jako opiekuńczy duch, żeby być przy Was, nie będąc przy Was. Ducha nie widać, ale on jest. Nie widzicie mnie, ale ja jestem po cichu z wami na lekcjach i śmieję się ze wszystkimi na pauzie.
    Troszczę się o Was na odległość. Cieszę się każdą szóstką i boli mnie każda Wasza dwója. Stale za Wami tęsknię.
    Co to jest tęsknota? Tęsknota to smutek z powodu oddalenia. Ale Wasz patron nie jest stale smutny, chociaż za Wami tęskni.
    Żeby było śmieszniej, jestem jeszcze na dodatek doktorem honoris causa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, kawalerem Orderu Uśmiechu, a kiedyś byłem sekretarzem Towarzystwa Dzieci na Wieś.
    Proszę o dalszą dobroć dla mnie i pamięć o duchu opiekuńczym szkoły. Polecam się Waszym modlitwom. Wasz patron jest patronem pobożnym, co znaczy, że nie tylko w piątki nie je szynki i kaszanki, ale jeszcze się za Was modli.
    Wszystkim dziękuję, każdego całuję i za szóstkę, i za tróję!


    W Waszym bratnim Gimnazjum w Brzeszczach, którego również jest Ksiądz patronem, na zakończenie swojego wystąpienia Ksiądz powiedział taki oto wierszyk, który prosił, aby tu dziś także na zakończenie powiedzieć:

Żywy jeszcze i przed zgonem
Przyjechałem być patronem.
Z każdą panią, z każdym panem
Mówię wszystkim słowo: Amen.